Gdybyśmy położyli na wadze ludzki mózg, zobaczylibyśmy niecałe półtora kilograma pofałdowanej, galaretowatej tkanki o szaroróżowym zabarwieniu. Ta niepozorna, biologiczna maszyneria stanowi zaledwie 2% masy całego naszego ciała, a jednocześnie jest najbardziej energożernym organem w całym organizmie – pochłania aż 20–25% tlenu i glukozy, którymi dysponujemy. Różnica w zużyciu energii między głębokim rozwiązywaniem równań matematycznych a leżeniem na kanapie i marzeniem o niebieskich migdałach jest dla fizjologa niemal niezauważalna. Ten potężny biologiczny komputer pracuje na pełnych obrotach w każdej sekundzie naszego istnienia.
Jednak najbardziej fascynujące i zarazem niepokojące pytanie brzmi: w jaki sposób ta biologiczna galareta wewnątrz naszej czaszki sprawia, że jesteśmy świadomi samych siebie? Jak fizyczny narząd generuje nienamacalne myśli, emocje, poczucie tożsamości i to, co potocznie nazywamy ludzką duszą?
1. Koniec niezależnego operatora: „Jesteśmy swoimi mózgami”
Z perspektywy współczesnej neurobiologii relacja między mózgiem, umysłem a świadomością opiera się na bezkompromisowym i dla wielu trudnym do zaakceptowania stwierdzeniu: ludzie nie „mają” mózgów – ludzie po prostu są swoimi mózgami.
Oznacza to, że umysł jest pochodną i bezpośrednim produktem (epifenomenem) działania ośrodkowego układu nerwowego. Z biologicznego punktu widzenia zniknął więc niezależny, mistyczny „operator” – owa autonomiczna istota, która w większości tradycyjnych światopoglądów siedzi gdzieś wewnątrz nas, posługując się mózgiem jak mechaniczną maszynerią. Jeśli z pełną odpowiedzialnością nauk przyrodniczych powiemy: „Ja nie mam mózgu, ja jestem mózgiem”, ten operator po prostu paruje.
Czy takie podejście skazuje nas na bezlitosny, ponury determinizm, w którym jesteśmy tylko biologicznymi automatami realizującymi zapisany program? Neurobiolodzy uspokajają: niezupełnie. Nasz mózg jest bowiem systemem o niewyobrażalnej złożoności. Składa się z około 86 miliardów neuronów, z których każdy łączy się z tysiącami innych. Prawa systemów złożonych mówią wyraźnie, że całości nie da się sprowadzić do sumy jej pojedynczych elementów składowych. Liczba konfiguracji i stanów, jakie może przyjąć mózg jednej dorosłej osoby, jest porównywalna z szacowaną liczbą atomów w całym znanym nam wszechświecie. W tym gigantycznym oceanie możliwości wciąż poruszamy się między naukową pewnością a mistycznym zachwytem.
Read the rest of this entry »

