Posts Tagged ‘#Produktywność’

Czym jest stan flow? (stan przepływu)

Pojęcie flow (przepływu) wprowadził w psychologii Mihály Csíkszentmihályi. Określił on flow jako stan umysłu między satysfakcją a euforią, wywołany całkowitym oddaniem się wykonywanej czynności. Innymi słowy, jest to chwila, gdy tak głęboko angażujemy się w jakieś zadanie, że reszta świata przestaje istnieć. Osoba w stanie przepływu doświadcza intensywnego skupienia – wewnętrzny dialog cichnie, poczucie czasu ulega zatarciu, a motywacje zewnętrzne tracą znaczenie. Wszystkie zasoby uwagi są pochłonięte działaniem tu i teraz. Przykładowo, można zapomnieć o głodzie czy zmęczeniu i nawet nie zauważyć, że minęło kilka godzin. Tę szczególną koncentrację wielu ludzi porównuje do bycia niesionym przez prąd rzeki.

Flow najczęściej kojarzy się z czynnościami, które sprawiają nam przyjemność same w sobie – działaniami autotelicznymi, czyli takimi, które wykonujemy dla czystej radości działania. Podczas flow to, co robimy, jest celem samym w sobie – przestajemy myśleć o nagrodach, wynikach czy ocenie innych. W efekcie praca staje się nagrodą, a pozytywne emocje i poczucie efektywności napędzają nas do dalszego działania. W stanie przepływu często czujemy, że zadanie „niesie nas samo”, a mimo pozornego braku kontroli intuicyjnie wykonujemy wszystko doskonale. Nie dziwi więc, że flow bywa nazywany optymalnym doświadczeniem – to chwile, kiedy czujemy pełnię szczęścia i jesteśmy najbardziej skuteczni w tym, co robimy.

(more…)

Moja kolejna książkowa rekomendacja dotyczy tym razem pozycji niezwykłej i nietypowej jednocześnie.  Książka autorstwa Steven’a Pressfield’a pod tytułem „Do roboty” jest nietypowa głównie ze względu na zróżnicowaną strukturę tekstu, pełną podkreśleń i wyróżnień, ale zarazem ze względu na niewielki rozmiar, jak na pozycję literatury traktującą o temacie, który mógłby wypełnić łamy naprawdę grubych tomów. Niezwykłość książki wynika zaś z bardzo pragmatycznego podejścia do tematu przewodniego, którym jest Opór i jego pokonywanie.

do-roboty-b-iext22736441Niech nie zniechęci nikogo tytuł, bo autor absolutnie nie próbuje nam wmówić, że trzeba ciężej pracować, jedynie dlatego, że to nas w jakiś magiczny sposób uszlachetni i uczyni szczęśliwszymi. Nie, nie o to tu chodzi! Książka nie jest bynajmniej jakimś poradnikiem w stylu: “jak cieszyć się życiem, będąc wyrobnikiem”. Traktuje natomiast o pracy nad sobą i dla siebie oraz o oporze z tym związanym.

Bez pracy nad sobą nie doszlibyśmy jako gatunek nawet do etapu jaskiniowca, bo wymyślenie choćby pięściaka do kawałkowania mięsa i obróbki skór upolowanej zwierzyny wymagało kreatywnego podejścia i inwencji, których – co nie ulega wątpliwości – warunkiem koniecznym jest praca nad sobą co sprytniejszych przedstawicieli naszych prehistorycznych przodków. Oczywiste jest więc to, że każdy w miarę zdrowy człowiek, wyjąwszy jednostki patologiczne, codziennie pracuje nad sobą, nawet jeśli sam tego tak nie nazywa. To, co nas różni, to cele i determinacja z jaką dążymy do ich osiągnięcia.

Z oporem zaś jest tak, że to on jest odpowiedzialny za utrzymywanie ludzi w przeciętności albo wręcz w miernocie. On też sprawia, że wielu ludzi żyje tak, jakby przyszli na świat za karę – bez śmiałych pomysłów na siebie, bez planów, wreszcie bez ambicji, by nie dać się stłamsić otaczającej nas bylejakości (a nawet dziadostwu), próbom odmóżdżenia nas przez tragiczny poziom masowej tzw. „kultury”, która w postaci papki jest nam serwowana na co dzień przez mass-media. Opór rzuca ludziom pod nogi kłody w postaci lęku, braku pewności siebie, odkładania spraw na później, braku zaufania we własne możliwości itp.

Ogromne rzesze ludzi żyją, jakby w cichej desperacji, oby tylko przeżyć kolejny dzień, dając sobie wmówić, że takie właśnie jest życie, świat jest okrutny, ludzie są podli, a żeby żyć na przyzwoitym poziomie, to trzeba kraść i tym podobne bzdury rodem ze spiskowej teorii dziejów. (more…)

Make it happen

Być może od dawna marzysz o tym, by nauczyć się wreszcie gry na ulubionym instrumencie muzycznym, albo bardzo chcesz opanować język obcy, którego znajomość rozszerzyłaby znacznie Twój potencjalny rynek pracy lub po prostu stworzyła nowe okazje do nawiązania ciekawych znajomości poza granicami kraju. A może od lat odkładasz coś zupełnie innego, coś osobistego, o czym Ty tylko wiesz, na bliżej nieosadzone w kalendarzu „lepsze czasy”? Tymczasem „lepsze czasy” wciąż nie chcą nadjeść (i raczej nigdy nie nadejdą), zaś obowiązków zdaje się przybywać, a poczucie kurczenia się czasu wolnego, którym dysponujesz, staje się coraz bardziej obezwładniające. W efekcie Twoja frustracja nieustannie rośnie. Co robić?

Było to kilka lat temu. Szperając w ofercie księgarni Amazon w poszukiwaniu ciekawej lektury na Kindla (czego tam nie ma…!), natrafiłem na doskonałą książkę, która zdaje się zawierać odpowiedź na to pytanie. Książeczka, o której mowa, to: “Make it Happen in Ten Minutes a Day: The Simple, Lifesaving Method for Getting Things Done” autorstwa Lorne Holden.
Rzecz tkwi w „dziesięciominutówkach”. Każdy z nas, bez wyjątku, zmarnował ich całe mnóstwo, choćby stojąc w kolejkach, czy tkwiąc w różnych poczekalniach albo na przystankach. Dziesięć minut wydaje się niczym, ale pokalkulujmy przez chwilę. Dziesięć minut dziennie daje 70 minut tygodniowo, 280 minut miesięcznie, a w skali roku czyni to 60 godzin! A co by się stało, gdyby tak przeznaczyć ten czas na zrobienie czegoś, co na zawsze zmieniłoby nasze życie na dużo lepsze? (more…)

JUST DO IT NOW

JUST DO IT NOW

Ile razy zdarzyło Wam się słyszeć, że czegoś “nie da się zrobić”? Wielu ludzi – śmiem nawet twierdzić, że większość – zna tysiąc powodów, dla których czegoś się nie da zrobić i ani jednego, że może jednak się da. I recytują za każdym razem litanię wymówek, zanim podejmą choćby jedną próbę znalezienia rozwiązania.

Ten tekst zawiera kwintesensję moich przemyśleń o działaniu w stylu “dziś pytanie – dziś odpowiedź”, pokonywaniu skłonności do odkładania wszystkiego na później i unikaniu pułapki wyolbrzymiania poziomu trudności zadań do wykonania. (more…)

Osoby zainteresowane literaturą biznesową najprawdopodobniej dobrze znają barwną postać Briana Tracy, autora książki „Zjedz tę żabę”. Brian Tracy napisał dotąd wiele książek, między innymi na temat osobistej efektywności w biznesie i w życiu codziennym, poprowadził też mnóstwo seminariów na całym świecie, w tym także w Polsce, poświęconych tej tematyce. W dwóch z nich zresztą miałem ogromną przyjemność osobiście uczestniczyć.

Zjedz tę żabę - Brian Tracy

Zjedz tę żabę – Brian Tracy

Niechaj tytuł książki nie zniechęci na starcie orędowników diety wegetariańskiej i wegańskiej, bo żaba, o której mowa, ma sens jedynie metaforyczny :-). Mianowicie, personifikuje ona problem, z którym trzeba się skonfrontować, a tekst książki poświęcony jest temu, jak zrobić to w najlepszy możliwy sposób, czyli bez zbędnej zwłoki, sprawnie, z jakością i na dodatek budując, a później cementując wysoką samoocenę i doskonałe samopoczucie z niej wypływające. Bo kto z nas nie chce mieć wysokiej samooceny, być kompetentny i efektywny w działaniu? Kto nie chce prowadzić szczęśliwego i spełnionego życia? Kto nie chce czuć się komfortowo w jednym z najzacniejszych towarzystw na świecie, czyli w towarzystwie własnej osoby? Kto z nas nie chce być Michałem Aniołem własnego życia? Jak dotąd nigdy nie spotkałem – i dobrze – nikogo takiego, kto świadomie zadeklarowałby: „chcę być ofiarą, dobrze mi kiedy inni decydują o moim życiu, a wielką przyjemność czerpię z plucia mi w twarz przez byle kogo, kto tylko ma na to ochotę”. Jeśli więc chcecie wygodnie rozsiąść się w fotelu pilota za sterami własnego życia, to zdecydowanie polecam Wam książkę, o której jest tutaj mowa.

Książki Briana Tracy, a pozycja „Zjedz tę żabę” nie stanowi tu wyjątku, są napisane przez praktyka z myślą o praktycznym zastosowaniu wiedzy. Nie ma w nich niepotrzebnych analiz i teoretycznych dywagacji na temat psychologii motywacji. Jest za to czysty pragmatyzm, oparty na klarownych zasadach do natychmiastowego zastosowania w życiu. Nawiasem mówiąc, zasady osobistej efektywności są w większości niezwykle proste i nie ma w tym nic dziwnego, bo przeważnie to, co genialne, bywa bardzo proste. Problem jest w nas, dlatego, że my, ludzie kultury zachodu, mamy dziwną skłonność do komplikowania spraw, a na dodatek te skomplikowane później cenimy bardziej, bo nie ufamy prostocie. (more…)