Posts Tagged ‘#kreatywnosc’

Każdy z nas zna to nieprzyjemne ukłucie w boku. Siedzisz na kanapie, patrzysz bezmyślnie w sufit, a w Twojej głowie natychmiast zaczyna kiełkować poczucie winy. W kulturze permanentnej produktywności, w której każda sekunda doby musi być zoptymalizowana, „nic-nie-robienie” uchodzi za grzech kardynalny. Diagnoza, którą sami sobie wtedy stawiamy, jest krótka i bezlitosna: lenistwo, opieszałość, marnowanie cennego czasu.

Neurobiologia patrzy jednak na to zjawisko z zupełnie innej perspektywy. Z punktu widzenia fizjologii „lenistwo umysłowe” w rzeczywistości nie istnieje. Co więcej, chwile, w których swobodnie dryfujesz myślami i rozmyślasz o „niebieskich migdałach”, nie są stratą czasu – to jedna z najważniejszych i najbardziej opłacalnych inwestycji w sprawność, zdrowie i kreatywność Twojego mózgu.

Biologiczny koszt bezczynności (której nie ma)

Jednym z najpopularniejszych mitów, jakie zakorzeniły się w naszej świadomości, jest przekonanie, że gdy odpoczywamy, nasz mózg również się wyłącza i przechodzi w stan uśpienia. Fizjologia przynosi tu zaskakujące fakty. Mózg jest najbardziej energochłonnym organem w naszym ciele. Stanowiąc zaledwie około 2% masy całego organizmu, pochłania on gigantyczną porcję – od 20% do 25% – całej energii, jaką dysponujemy.

Gdyby dobór naturalny miał przez setki tysięcy lat ewolucji utrzymywać tak kosztowny narząd tylko po to, by przez większość dnia leżał odłogiem, byłby to kardynalny błąd projektowy natury. Dlatego mózg pracuje na pełnych obrotach przez całą dobę. Co niezwykle fascynujące, różnica w zużyciu energii między momentem, w którym rozwiązujesz skomplikowane równanie matematyczne, a chwilą, gdy leżysz bezczynnie na kanapie i marzysz o wakacjach, jest dla fizjologa niemal niezauważalna.

Mózg nie przestaje pracować, gdy przestajesz działać. Zmienia się jedynie konfiguracja jego aktywności.

(more…)

W dobie nieustannych cyfrowych rozproszeń niektórzy potrafią mimo wszystko osiągać niezwykle wysoki poziom produktywności. Profesor Cal Newport w swojej książce Deep Work (pol. Praca głęboka) przekonuje, że umiejętność głębokiej koncentracji nad wymagającymi zadaniami to dziś jedna z najcenniejszych kompetencji, kluczowa dla sukcesu zawodowego i osobistego. Mimo to, współczesne środowisko pracy rzadko sprzyja takiemu skupieniu – otwarte przestrzenie biurowe, ciągły napływ e-maili i wiadomości na komunikatorach oraz kultura „ciągłej łączności” sprawiają, że jesteśmy bez przerwy rozpraszani. W efekcie większość ludzi spędza dni na tzw. płytkiej pracy, czyli drobnych, mało wymagających zadaniach wykonywanych w rozproszeniu, kosztem czasu na faktycznie istotną, kreatywną pracę.

Praca głęboka (deep work) to przeciwieństwo takiej powierzchownej krzątaniny. Newport definiuje ją jako „czynności zawodowe wykonywane w stanie pełnej koncentracji, przy maksymalnym wykorzystaniu zdolności poznawczych. Takie działania tworzą nową wartość, sprzyjają doskonaleniu umiejętności i są trudne do powtórzenia”. Innymi słowy: są to wymagające intelektualnie zadania realizowane na wysokim poziomie skupienia, prowadzące do wybitnych rezultatów. Jej antonimem jest praca płytka (shallow work) – zajęcia niewymagające dużych umiejętności, wykonywane w rozproszeniu, niegenerujące nic nowego i łatwe do powielenia. Odpisywanie na bieżąco na maile, ciągłe przeskakiwanie między chatem a raportem, „bycie na bieżąco” z powiadomieniami – to typowe przykłady pracy płytkiej, która zajmuje czas, ale nie posuwa nas znacząco naprzód. Niestety, w dzisiejszych realiach wielu z nas spędza większość dnia w tym trybie. Jeśli już zabieramy się za coś wymagającego, zwykle szybko przerywamy koncentrację i prawdziwie głębokie sesje zdarzają się bardzo rzadko. Co gorsza, im dłużej tkwimy głównie w płytkich aktywnościach, tym bardziej zanika nasza zdolność dłuższego skupienia uwagi. Innymi słowy, możemy w pewnym sensie odzwyczaić nasz mózg od pracy w głębokim skupieniu. Badania cytowane przez Newporta pokazują, że jeśli przyzwyczaimy się do ciągłego rozpraszania – na przykład każdą chwilę nudy wypełniamy sięganiem po smartfon – to później nawet chcąc się skupić będzie nam niezwykle trudno, bo mózg został trwale przeprogramowany do ciągłego bodźcowania. Nawet pozornie drobna wielozadaniowość jest zwodnicza – przełączanie się między zadaniami pozostawia tzw. “resztki uwagi” (attention residue), przez które kolejna czynność nie dostaje już 100% naszej koncentracji. Sophie Leroy, badaczka tego zjawiska, wykazała, że część uwagi wciąż pozostaje przy poprzednim zadaniu, nawet gdy zaczęliśmy już następne – w rezultacie jakość i tempo pracy spadają. Innymi słowy, choć multitasking bywa dziś chwalony, w rzeczywistości jednoczesne zajmowanie się wieloma rzeczami to pochłaniacz czasu obniżający naszą efektywność.

(more…)