Myśli zapisane

Notatnik ze spostrzeżeniami i refleksjami, którymi warto się podzielić (blog by Janusz Nawrat)


Władcy i sprzymierzeńcy. Jak emocje rzeźbią nasze myślenie i jak je oswoić

English version below

Każdy zna ten moment. Materiał przerobiony, argumenty ułożone, a pod tablicą albo na sali konferencyjnej zostaje pustka. Wiedza nie znikła – przestała być dostępna. Zwykle mówimy wtedy o tremie i idziemy dalej, jakby to był drobny wypadek przy pracy. Warto się jednak zatrzymać, bo w tej pustce widać coś, co dotyczy całego naszego myślenia.

Przez stulecia zachodnia kultura opierała się na kartezjańskim podziale: z jednej strony chłodny rozum, z drugiej emocje, które rzekomo tylko przeszkadzają w jasnym myśleniu. Współczesna neuronauka podważa ten dualizm. Umysł jest pochodną działania mózgu, a w architekturze mózgu racjonalność i emocjonalność są ze sobą splecione. Nie mamy osobnego pokoju, w którym dałoby się myśleć bez udziału uczuć.

Emocje nie są ewolucyjnym naddatkiem. Jak wskazuje biolog i neurodydaktyk Marek Kaczmarzyk, są narzędziem wyselekcjonowanym przez dobór naturalny do modulowania zachowania w celu przetrwania. Axel Cleeremans idzie krok dalej i przekonuje, że świadomość jest czymś, czego mózg się uczy – a nasze emocjonalne skojarzenia ze środowiskiem współdecydują o tym, co w ogóle staje się treścią świadomego doświadczenia. To interpretacja, nie fakt zamknięty, ale interpretacja dobrze osadzona w badaniach.

Zostaje pytanie praktyczne: kiedy emocje pracują dla nas, kiedy przeciw nam i co z tą wiedzą można zrobić – zwłaszcza wtedy, gdy potrzebujemy myśleć twórczo.

Gdy napięcie pomaga

Mózg nie pracuje najlepiej w stanie zupełnego spokoju. Optymalny dla procesów poznawczych jest stan lekkiego, kontrolowanego pobudzenia – na tyle silnego, żeby zebrać uwagę, na tyle łagodnego, żeby jej nie rozproszyć.

Chemia zaangażowania

Gdy stajemy przed wyzwaniem, które mózg ocenia jako niebanalne, ale wykonalne, uruchamia się stary ewolucyjnie układ nagrody. Ośrodki w śródmózgowiu pobudzają korę przedczołową, wydzielając dopaminę odpowiedzialną za motywację i poczucie sprawstwa oraz endogenne opioidy dające odczucie przyjemności. Zaczynamy odczuwać ekscytację i ciekawość. Mózg, z natury maszyna do przewidywania, stawia hipotezy i domaga się odpowiedzi – a to znacząco poprawia skuteczność uczenia się i zapamiętywania.

Pierwsza fala

W pierwszej fazie reakcji na wyzwanie, czyli w eustresie, główną rolę odgrywa adrenalina wydzielana przez rdzeń nadnerczy. Poprawia ukrwienie i dotlenienie tkanek, glukoza i tlen płyną prosto do mózgu. Hipokampy – parzyste struktury w płatach skroniowych, będące bramą do pamięci jawnej – pracują wtedy najsprawniej. Mamy szybki dostęp do zgromadzonej wiedzy i kojarzymy fakty, których na chłodno byśmy nie zestawili.

Gdy napięcie przestaje pomagać

Granica między eustresem a dystresem jest cienka i przekracza się ją niepostrzeżenie. Gdy wyzwanie zaczyna nas przerastać, w mózgu następuje zmiana układu sił.

Kiedy rozum traci głos

Pod wpływem silnego stresu podwzgórze uwalnia kortykoliberynę, co uruchamia oś podwzgórze–przysadka–nadnercza: przysadka wydziela kortykotropinę, a ta pobudza korę nadnerczy do produkcji kortyzolu. Kora przedczołowa – ewolucyjnie najmłodsza siedziba racjonalności, planowania i samokontroli – traci wtedy swoją nadzorczą rolę.

Głos przejmują starsze struktury układu limbicznego:

  • ciało migdałowate, które wyzwala lęk i uruchamia automatyczny program ucieczki, unikania lub walki;
  • wyspa, generująca fizjologiczne odczucie niechęci i wstrętu.

Dlaczego w stresie tracimy dostęp do własnej wiedzy

Najpoważniejszym skutkiem dystresu jest zablokowanie hipokampów. Struktury te źle znoszą wysokie stężenia hormonów stresu: obniżają aktywność i zamykają bramę do pamięci długotrwałej. Wiedza nadal jest w synapsach, ale w stanie silnego lęku przestaje być osiągalna. Stąd bierze się pustka spod tablicy i pustka przed salą pełną ludzi.

Chroniczny dystres potrafi hipokampy trwale uszkodzić, osłabiając ich zdolność do wygaszania lęku. Człowiek zaczyna wtedy reagować lękiem także na drobne trudności – i to jest najkosztowniejsza część tego rachunku.

Kreatywność w służbie ucieczki

Jeśli mózg oceni zadanie jako nieosiągalne, nie uruchomi układu motywacji. Cała inteligencja i pomysłowość zostaną wtedy przekierowane na unikanie. Z neurobiologicznego punktu widzenia prokrastynacja jest procesem twórczym – tyle że jej celem jest ucieczka, nie rozwiązanie. Mózg woli sprzątać mieszkanie albo przewijać kanał w telefonie, byle uśmierzyć ból emocjonalny generowany przez wyspę i ciało migdałowate.

Joachim Bauer w książce Granica bólu pokazuje, że frustracja i odrzucenie społeczne są przetwarzane neuronalnie w tych samych obszarach co ból fizyczny. Przy uszkodzeniu ciała organizm ma jednak własne środki przeciwbólowe; ból społeczny nie uruchamia równie skutecznego mechanizmu ulgi. Samokrytyka i presja są więc zadawaniem sobie cierpienia, przed którym mózg nie ma naturalnej obrony.

Co z tym zrobić

Kreatywność rzadko bywa kwestią natchnienia. Częściej jest kwestią warunków, w jakich pozwalamy sobie pracować. Poniższe pięć rzeczy nie jest receptą – to raczej pięć miejsc, w których da się zdjąć nogę z hamulca.

Zadanie na wyciągnięcie ręki

Żeby wejść w stan twórczy, trzeba wyciszyć układ lękowy i uruchomić układ nagrody. Kaczmarzyk nazywa to zasadą dosiężności: zadanie nie może jawić się jako mur. Podzielone na kroki tak małe, że aż banalne – napiszę przez pięć minut, zrobię jeden slajd – przestaje być zagrożeniem. Po pierwszym wykonanym kroku pojawia się dopamina, lęk cichnie, wraca ciekawość. Nie zawsze, ale wystarczająco często, żeby to się opłacało.

Myślenie chodzi

Nasi przodkowie poznawali świat w ruchu. Obszary kory odpowiedzialne za ruch i motorykę małą są w naszych mózgach połączone z ośrodkami głębszego przetwarzania i myślenia symbolicznego.

  • Spacer. Marily Oppezzo i Daniel Schwartz z Uniwersytetu Stanforda wykazali, że chód – zarówno na bieżni w pustym pokoju, jak i na dworze – wyraźnie podnosi wyniki w testach myślenia dywergencyjnego, czyli generowania wielu różnych pomysłów. Warto znać granicę tego efektu: przy myśleniu konwergencyjnym, gdy trzeba dojść do jednego poprawnego rozwiązania, przewaga chodzenia była znacznie słabsza. Spacer pomaga szukać tropów, nie domykać wniosków.
  • Dłonie. Mają w korze ruchowej dużą reprezentację. Bazgroły na marginesie, szlaczki, ugniatana piłeczka podczas burzy mózgów to nie objaw dekoncentracji, tylko stary mechanizm wspierania kory przedczołowej i myślenia abstrakcyjnego.

Pytanie: po co?

Gdy ze zmęczenia emocjonalnego zaczynamy bezwiednie przewijać kanał w telefonie – co jest próbą podbicia dopaminy przez przeciążony mózg – pomaga jedno pytanie: po co to robię? Zmusza korę przedczołową do chwili namysłu nad własnym stanem. Gdy okazuje się, że racjonalnego celu nie ma, wycofanie się z tej aktywności przychodzi zaskakująco łatwo.

Spokój drugiego człowieka

Emocje są zaraźliwe. Neurony lustrzane zespół Giacomo Rizzolattiego opisał najpierw u makaków, ale badania obrazowe wskazują, że analogiczny mechanizm działa u człowieka: obserwując czyjeś działanie lub stan, częściowo odtwarzamy go we własnym mózgu. Dlatego przy trudnym projekcie izolacja jest najgorszym wyborem. Rozmowa z kimś, kto wysłucha spokojnie i życzliwie, schładza rozgrzany układ limbiczny, obniża poziom hormonów stresu i przywraca korze przedczołowej sprawność. Nie trzeba przy tym niczego rozwiązać – wystarczy, że druga osoba jest spokojna.

Prawo do nudy

To nie przeczy temu, co napisałem o eustresie. Lekkie pobudzenie jest optymalne w chwili, gdy rozwiązujemy zadanie; nuda jest optymalna między jednym zadaniem a drugim. Mózg potrzebuje biegu jałowego. Gdy wyciszamy bodźce, do głosu dochodzi sieć spoczynkowa. Wtedy, bez świadomego wysiłku, porządkuje ślady pamięciowe, zestawia odległe fakty i podsuwa pomysły, na które pod presją czasu nie mielibyśmy szansy wpaść. Pusta godzina nie jest przestojem. Jest częścią pracy, tylko wykonywaną bez nas.

Dyplomacja zamiast dyscypliny

Emocje nie są przeciwnikiem rozumu, tylko jego podłożem. Walka z nimi na bat i klatkę kończy się chronicznym dystresem, a więc dokładnie tym stanem, w którym myślimy najgorzej. Zamiast dyscypliny bardziej opłaca się dyplomacja: czytanie własnych sygnałów, dbanie o to, żeby hipokampy miały poczucie bezpieczeństwa, i zgoda na odpoczynek, który wygląda na bezczynność.

Pustka spod tablicy nie jest dowodem na to, że czegoś nie umiemy. Jest informacją, że warunki, w jakich mieliśmy to pokazać, były nie do wytrzymania. Warto ją odczytywać właśnie tak – bo wtedy zamiast pretensji do siebie zostaje pytanie, co następnym razem zmienić.

Źródła

Bauer J., Granica bólu. O źródłach agresji i przemocy, Dobra Literatura (wyd. oryg. Schmerzgrenze. Vom Ursprung alltäglicher und globaler Gewalt).

Cleeremans A., The Radical Plasticity Thesis: How the Brain Learns to be Conscious, „Frontiers in Psychology” 2011, t. 2, art. 86.

Oppezzo M., Schwartz D. L., Give Your Ideas Some Legs: The Positive Effect of Walking on Creative Thinking, „Journal of Experimental Psychology: Learning, Memory, and Cognition” 2014, t. 40, nr 4, s. 1142–1152.

Rizzolatti G., Fabbri-Destro M., Mirror neurons: from discovery to autism, „Experimental Brain Research” 2010.

Wicker B., Keysers C., Plailly J., Royet J.-P., Gallese V., Rizzolatti G., Both of us disgusted in my insula: the common neural basis of seeing and feeling disgust, „Neuron” 2003, t. 40, nr 3, s. 655–664.


Rulers and Allies. How Emotion Shapes Our Thinking, and How to Live With It

Everyone knows the moment. The material is prepared, the arguments are lined up, and then, in front of a class or a conference room, there is nothing. The knowledge has not disappeared; it has simply stopped being reachable. We usually call it nerves and move on, as if it were a minor accident at work. It is worth pausing, because that blankness reveals something about the whole of our thinking.

For centuries Western culture rested on a Cartesian division: cool reason on one side, emotion on the other, forever getting in the way of clear thought. Contemporary neuroscience undermines that dualism. The mind follows from the workings of the brain, and in the architecture of the brain reason and feeling are braided together. There is no separate room where we can think without feeling.

Emotion is not an evolutionary afterthought. As the biologist and educational neuroscientist Marek Kaczmarzyk argues, it is an instrument selected by evolution to modulate behaviour in the service of survival. Axel Cleeremans goes further, proposing that consciousness is something the brain learns to do, and that our emotional associations with the world help decide what becomes the content of conscious experience. This is an interpretation rather than a settled fact, but one well grounded in research.

That leaves a practical question: when does emotion work for us, when against us, and what can be done about it, especially when we need to think creatively?

When tension helps

The brain does not do its best work in perfect calm. The optimal state for cognition is mild, controlled arousal, strong enough to gather attention and gentle enough not to scatter it.

The chemistry of engagement

When we face a challenge the brain judges to be non-trivial but achievable, the old reward system engages. Midbrain centres stimulate the prefrontal cortex, releasing dopamine, which carries motivation and a sense of agency, along with endogenous opioids, which supply the feeling of pleasure. Excitement and curiosity follow. The brain, a prediction machine by nature, starts forming hypotheses and demanding answers, and that markedly improves learning and recall.

The first wave

In the first phase of the response to a challenge, in eustress, the leading role belongs to adrenaline released by the adrenal medulla. Blood flow and oxygenation improve; glucose and oxygen travel straight to the brain. The hippocampi, paired structures in the temporal lobes that serve as the gateway to explicit memory, work at their sharpest. Access to what we know becomes fast, and we connect facts we would not have put side by side in a colder state.

When tension stops helping

The border between eustress and distress is thin, and we cross it without noticing. When a challenge begins to exceed us, the balance of power inside the brain shifts.

When reason loses its voice

Under strong stress the hypothalamus releases corticotropin-releasing hormone, setting off the hypothalamic–pituitary–adrenal axis: the pituitary secretes corticotropin, which drives the adrenal cortex to produce cortisol. The prefrontal cortex, the evolutionarily youngest seat of reason, planning and self-control, loses its supervisory role.

Older limbic structures take over:

  • the amygdala, which triggers fear and launches the automatic programme of flight, avoidance or fight;
  • the insula, which generates the physiological sense of aversion and disgust.

Why stress cuts us off from what we know

The gravest consequence of distress is the shutting down of the hippocampi. These structures tolerate high concentrations of stress hormones badly: they reduce their activity and close the gate to long-term memory. The knowledge is still in the synapses, but under intense fear it stops being available. That is where the blankness at the blackboard comes from, and the blankness before a room full of people.

Chronic distress can damage the hippocampi lastingly, weakening their capacity to dampen fear. A person then begins to react with fear even to small difficulties, and that is the most expensive item on this bill.

Creativity in the service of escape

If the brain judges a task to be out of reach, it will not engage the motivation system. All our intelligence and inventiveness are redirected towards avoidance instead. Seen neurobiologically, procrastination is a creative process; its aim simply happens to be escape rather than solution. The brain would rather clean the flat or scroll a feed than sit with the emotional pain generated by the insula and the amygdala.

In his book Granica bólu, Joachim Bauer shows that frustration and social rejection are processed neurally in the same regions as physical pain. When the body is injured, however, the organism has its own painkillers; social pain sets off no equally effective relief. Self-criticism and pressure are therefore a way of inflicting suffering the brain has no natural defence against.

What to do with this

Creativity is rarely a matter of inspiration. More often it is a matter of the conditions we allow ourselves to work in. What follows is not a recipe but five places where it is possible to take a foot off the brake.

A task within reach

To enter a creative state, the fear system has to quieten and the reward system has to engage. Kaczmarzyk calls this the principle of reachability: the task must not present itself as a wall. Broken into steps so small they feel trivial – I will write for five minutes, I will make one slide – it stops being a threat. After the first completed step dopamine arrives, fear subsides, curiosity returns. Not every time, but often enough to be worth doing.

Thinking walks

Our ancestors learned the world in motion. The cortical regions responsible for movement and fine motor control are connected to the centres of deeper processing and symbolic thought.

  • Walking. Marily Oppezzo and Daniel Schwartz of Stanford University showed that walking – on a treadmill in a bare room as much as outdoors – clearly raises scores on tests of divergent thinking, the generation of many different ideas. The limit of the effect is worth knowing: in convergent tasks, where one correct answer has to be found, the advantage of walking was far weaker. Walking helps you look for leads, not close arguments.
  • Hands. They occupy a large area of the motor cortex. Doodles in the margin, patterns, a stress ball squeezed during a brainstorm are not signs of inattention but an old mechanism for supporting the prefrontal cortex and abstract thought.

The question: what for?

When emotional fatigue sends us scrolling without noticing – an overloaded brain trying to top up its dopamine – one question helps: what am I doing this for? It forces the prefrontal cortex into a moment of reflection on its own state. When it turns out there is no rational purpose, stepping away comes surprisingly easily.

Another person’s calm

Emotions are contagious. Giacomo Rizzolatti’s team first described mirror neurons in macaques, but imaging studies indicate that an analogous mechanism operates in humans: watching someone act or feel, we partly reproduce it in our own brain. This is why isolation is the worst choice during a difficult project. A conversation with someone who listens calmly and kindly cools an overheated limbic system, lowers stress hormones and restores the prefrontal cortex. Nothing has to be solved in that conversation. It is enough that the other person is calm.

The right to be bored

This does not contradict what I wrote about eustress. Mild arousal is optimal while we are solving a task; boredom is optimal between one task and the next. The brain needs to idle. When we quiet the stimuli, the default mode network takes over. Without conscious effort it then sorts memory traces, brings distant facts together and offers ideas we would have had no chance of reaching under time pressure. An empty hour is not downtime. It is part of the work, performed without us.

Diplomacy instead of discipline

Emotion is not the opponent of reason but its foundation. Fighting it with a whip and a cage produces chronic distress, which is precisely the state in which we think worst. Diplomacy pays better than discipline: reading our own signals, keeping the hippocampi feeling safe, and allowing rest that looks like idleness.

The blankness at the blackboard is not evidence that we did not know the material. It is information that the conditions under which we were asked to show it were unbearable. Read that way, it leaves not a grievance against ourselves but a question about what to change next time.

Sources

Bauer J., Granica bólu. O źródłach agresji i przemocy, Dobra Literatura (orig. Schmerzgrenze. Vom Ursprung alltäglicher und globaler Gewalt).

Cleeremans A., The Radical Plasticity Thesis: How the Brain Learns to be Conscious, Frontiers in Psychology 2011, vol. 2, art. 86.

Oppezzo M., Schwartz D. L., Give Your Ideas Some Legs: The Positive Effect of Walking on Creative Thinking, Journal of Experimental Psychology: Learning, Memory, and Cognition 2014, vol. 40, no. 4, pp. 1142–1152.

Rizzolatti G., Fabbri-Destro M., Mirror neurons: from discovery to autism, Experimental Brain Research 2010.

Wicker B., Keysers C., Plailly J., Royet J.-P., Gallese V., Rizzolatti G., Both of us disgusted in my insula: the common neural basis of seeing and feeling disgust, Neuron 2003, vol. 40, no. 3, pp. 655–664.



Skomentuj