O neuroplastyczności, kreatywności i sztuce starzenia się w dobrym umyśle
Istnieje strach, który rzadko wypowiadamy wprost, a który towarzyszy wielu z nas od pewnego momentu życia. Nie strach przed starością jako taką — przed siwiznami ani bólem pleców. To inny, głębszy lęk: że pewnego dnia przestaniemy pamiętać, rozumieć, łączyć, tworzyć. Że mózg, który przez całe życie był narzędziem i domem zarazem, zacznie się powoli kurczyć.
Przez długi czas neurologia zdawała się potwierdzać te obawy. Uczono, że neurony, jakie mamy po zakończeniu rozwoju, to neurony, jakie zachowamy do końca — i że z biegiem lat możemy je już tylko tracić. Mózg był traktowany jak budynek, który można co najwyżej remontować, ale nie rozbudowywać.
Nauka ostatnich dekad opowiada zupełnie inną historię.
